No i nadszedł Nowy Rok. Przez jednych wyczekiwany, przez innych przeklęty od samego początku. Jak zwykle o północy 31 grudnia zjawił się u naszych drzwi, czy tego chcemy, czy nie ładnie (hucznie) się przywitał i wygląda na to, że zostanie z nami przez najbliższe 365 dni. W takich momentach, na przełomie, my ludzie, mamy skłonności do podsumowań, stawiania postanowień, głębszych niż na co dzień przemyśleń – jedni rzucają palenie, inni zaczynają nowe życie, jeszcze inni robią podsumowania zysków i strat z ubiegłego roku, wyciągają wnioski, tworzą plany na przyszłość… Tacy już jesteśmy.

Grudzień 2009
Podsumowanie 2009
Nie lubię podsumowań, ale 2009 rok oceniam dobrze z plusem. Myślę, że im więcej czasu upłynie od jego odejścia tym jego ocena będzie wyższa. Nie był to rok wielkich wojaży, ani niezwykłych wydarzeń, ale z perspektywy czasu rok ten należy ocenić zdecydowanie in plus, a już na pewno powyżej średniej. Nie każdego Sylwestra spędza się w zasypanych śniegiem Tatrach, nie każdy Nowy Rok wita się w zwariowanym towarzystwie, nie co roku zjeżdża się z Bani gdy tak naprawdę ledwo co jeździ się na nartach :). Rok 2009 zaczął się hucznie. Później było wytężone 12 miesięcy pracy, ciężkiej, długiej, mozolnej pracy, przerywanej niezwykle miłymi momentami. Nie co roku wyjeżdża się na weekendy w góry (zimą, wiosną, latem i jesienią), nie co roku kupuje się nowy samochód, w końcu nie co roku ma się nad polskim morzem 14 dni przepięknej słonecznej pogody pod koniec sierpnia (podczas urlopu)! Tak… wiele miłych wspomnień pozostanie po tym starym 2009 roku.
2009 rok to również wytężona praca, męcząca i nerwowa, ale nie może być inaczej gdy łapie się kilka srok za ogon. 20h/dobę, 7 dni w tygodniu potrafi dać popalić do takiego stopnia, że nie wiesz jak się nazywasz. Turystyka i ecommerce choć na pierwszy rzut oka zupełnie odmienne tematy, mają wspólny mianownik – Klientów, którzy potrafią doprowadzić czasem do szewskiej pasji. Kontrahentów, którzy mówią jedno, a robią zupełnie co innego i serwery – które zamiast działać plątają figle w najmniej oczekiwanych momentach. To wszystko zebrane do kupy i skumulowane na głowie jednego człowieka potrafi wyprowadzić z równowagi największego „spokojnisia”, a ja do takiego gatunku się nie zaliczam. Zdecydowanie nie. No ale, ostatecznie te wszystkie wydarzenia pozostaną jedynie wspomnieniami, a na kartce papieru zapisze się podsumowanie, które wygląda całkiem dobrze jak na czasy kryzysu:

Plany na 2010
Nowy Rok również zaczął się wystrzałowo. W powietrze posłaliśmy dziesiątki całkiem niezłych „pershingów” i pokazaliśmy Austriakom jak się powinno witać roczek :).

Nasze pershingi w akcji
Nowy Rok to okazja do tworzenia wielkich, dalekosiężnych planów. Osobiście nie należę do osób, które swoje plany i cele rozpisują skrupulatnie na kartce papieru (a szkoda), choć w ostatnim roku poczyniłem pewne postępy w tej dziedzinie i mam zamiar dalej iść tą drogą bo jest to niezwykle pomocne. Plany w głowie są, cele również, mam nadzieję, że do połowy stycznia uda mi się je przelać na papier i usystematyzować, co przyniesie korzyści w kolejnych miesiącach.

Pierwszy odpalacz w sylwestrową noc :)
Postanowienia na nadchodzący rok
Pracować wydajniej (co nie znaczy, że więcej, dłużej – wręcz przeciwnie, krócej, ale lepiej). Pod tym pojęciem, kryje się m.in rezygnacja z ciągłego, bezsensownego przeglądania newsów, przesiadywania na mikroblogach i wspomniane wcześniej planowanie czasu pracy poprzez wyznaczanie checkpointów i tasków :)
Wyklarować swoją ścieżkę zawodową. Czas najwyższy na pewne decyzje, myślę, że w 2010 roku wiele spraw w tej kwestii ma szansę się wyjaśnić.
Odwiedzić zieloną wyspę i naszego „Tramwajowego” Przyjaciela ;). Bo to już czas najwyższy!
Spełnić kilka swoich marzeń i cieszyć się życiem na co dzień i od święta. Bo bez tego nic nie ma sensu.

Oto co mam najlepszego w życiu
A jak będzie? Zobaczymy. Bądźmy dobrej myśli!
Szczęśliwego Nowego 2010 Roku!
I niech to będzie dobry rok!
Amen.

Zajebało świat na biało - Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!